Słowniczek polsko-angielski terminów herbacianych cz. 2 – Skład chemiczny herbaty

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Słowniczek polsko-angielski terminów herbacianych” przedstawię Wam słowniczek terminów związanych ze składem chemicznym herbaty, zachowując podział związków chemicznych występujących w herbacie, który został zaproponowany w książce „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely. Oto on:

1. Polifenole – polyphenols

antocyjaniny – anthocyanins

antyoksydanty – antioxidants

epigallokatechina – epigallocatechin (EGC)

epikatechina – epicatechin (EC)

izoflawony – isoflavones

flawanoidy – flavanoids

flawonole – flavonols

gallokatechina – gallocatechin (GC)

galusan epigallokatechiny – epigallocatechin gallate (EGCG)

galusan epikatechiny – epicatechin gallate (ECG)

garbniki – tannins

katechina – catechin (C)

teaflawiny – theaflavins

tearubiginy – thearubugins

2. Aminokwasy – amino acids

alanina – alanine

fenyloalanina – phenyloalanine

glicyna – glycine

glutamina – glutamine

izoleucyna – isoleucine

leucyna – leucine

L-Teanina – L-Theanine

metionina – methionine

teanina – theanine

walina – valine

3. Enzymy – enzymes

oksydaza polifenolowa – polyphenol oxidase

peroksydaza – peroxidase

4. Barwniki – pigments

chlorofile – chlorophylls

feofitiny – pheophytins

karotenoidy – carotenoids

karoteny – carotens

ksantofile – xanthophylls

5. Węglowodany – carbohydrates

fruktoza – fructose

glukoza – glucose

maltoza – maltose

rafinoza – raffinose

ramnoza – rhamnose

sacharoza – sucrose

stachioza – stachyose

6. Metyloksantyny – methylxanthines

alkaloidy – alcaloids

kofeina – caffeine

teobromina – theobromine

teofilina – theophylline

7. Składniki mineralne – minerals

aluminium – aluminum

arsen – arsenic

cynk – zinc

fluor – fluorine

glin – aluminum

jod – iodine

magnez – magnesium

mangan – manganese

miedż – copper

nikiel – nickel

selen – selenium

potas – potassium

wapń – calcium

żelazo – ferrum

8. Substancje lotne – volatiles

aldehydy – aldehyds

alkohole monoterpenowe – monoterpene alcohols

benzaldehyd – benzaldehyde

beta-Jonon – beta-Ionone

cis-3-heksenol – cis-3-Hexenol

fenyloacetaldehyd – phenylacetaldehyde

fenyloetanol – phenyl ethanol

geraniol – geraniol

linalol – linaool

nerolidol – nerolidol

n-heksanal – n-Hexanal

salicylan metylu – methyl salicylate

tlenek linalolu – linaool oxide

trans-2-heksenal – trans-2-Hexenal

związki aromatyczne – aroma complexes/compounds

Pozdrawiam :)

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam ze Słownika chemicznego polsko-angielskiego Wydawnictwa WNT oraz z następujących źródeł internetowych:


https://worldoftea.org/tea-chemistry/


http://www.tocklai.org/activities/tea-chemistry/


http://www.steepers.net/chemical-composition-of-tea.html


https://biologiaroslin.wordpress.com/2010/01/07/moc-herbacianych-lisci/


http://www.kwadryga.pl/upload/Dokumenty/Artykuly_na
ukowe/Gf_1_08_46-50.pdf

Różne odsłony herbaty cz. 36 – Da Hong Pao, czyli iście królewski oolong

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam pewnego chińskiego oolonga, a mianowicie Da Hong Pao. Jest to herbata marki Red Seal Tea Europe, którą dostałam od sklepu Arti Unici (http://artiunici.com/pl/), za co serdecznie dziękuję.

Da Hong Pao - puszka

Da Hong Pao (zwana również Wielką Czerwoną Szatą lub Big Red Robe) to jedna z dziesięciu najsłynniejszych chińskich herbat i najbardziej znany oolong skalny (Rock Tea lub Yan Cha), który pochodzi z gór Wu Yi (Wuyi Shan) położonych w południowo-wschodnich Chinach, a konkretniej na pograniczu prowincji Fujian oraz Jiangxi. Rejon ten został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO ze względu na różnorodność biologiczną oraz znaczenie kulturowe. W tym miejscu występują idealne warunki do uprawy krzewów herbacianych: gleba wulkaniczna bogata w związki mineralne, stosunkowo niskie temperatury, duża wilgoć, częsta mgła oraz wyjątkowo czyste powietrze, które sprawiają, że napar z herbat pochodzących z tego obszaru ma charakterystyczny „skalny” smak zwany Yan Yun (dosłownie: „rym skalny”).

Przez długi czas na skalnym urwisku gór Wu Yi rosło tylko sześć krzewów herbacianych, z których uzyskiwano liście do produkcji Da Hong Pao. Dopóki nie rozmnożono ich i nie rozpoczęto uprawy tej odmiany na większą skalę, pozyskiwana herbata była niezwykle rzadka i droga (niektóre źródła podają, że jest to najdroższa herbata na świecie). Dla przykładu w 2002 r. 20 gramów Da Hong Pao sprzedano za ok. 23 000 dolarów. Co ciekawe, do tej pory tę herbatę wystawiono na publiczną licytację jedynie trzy razy (kolejno w latach 1998, 2002 i 2004). Najczęściej obdarowywano nią wysoko postawione osoby, np. przywódców religijnych czy głowy państw. Z tym zwyczajem wiąże się pewna anegdota. W 1972 r. Mao Zedong podarował amerykańskiemu prezydentowi Richardowi Nixonowi 50 gramów Da Hong Pao w trakcie jego wizyty w Chinach. Prezydent początkowo poczuł się wręcz urażony, myśląc, że to drobiazg, dopóki ktoś nie uświadomił mu, że ta ilość stanowi połowę rocznych zbiorów tej herbaty ;).

Obecnie ta szóstka macierzystych krzewów herbacianych liczy sobie ponad 350 lat. Wciąż można zobaczyć je rosnące na urwisku, ale od 2005 r. nie pozyskuje się już z nich herbaty. Dzięki rozmnożeniu ich i zasadzeniu sadzonek wokół objętego ochroną obszaru z macierzystymi krzewami Da Hong Pao stała się łatwiej dostępna dla wszystkich w różnych klasach jakościowych (co ciekawe, mimo łatwiejszej dostępności i bardziej przystępnych cen do tej pory tę herbatę raczej rezerwuje się tylko dla wyjątkowych gości). Generalnie zasada jest taka, że im dalej od macierzystych krzewów dany krzew herbaciany się znajduje, tym mniej poszukiwana i ceniona jest herbata z niego pozyskiwana. Istnieje nawet specjalny podział, który pozwala ustalić, z jakiego dokładnie rejonu pochodzi dana herbata:

  • Zheng Yan – herbaty pozyskiwane z krzewów rosnących na obszarze objętym ochroną;

  • Ban Yan – herbaty pozyskiwane z krzewów rosnących przy granicy z obszarem objętym ochroną;

  • Zhou Cha – herbaty pozyskiwane z krzewów rosnących poza obszarem objętym ochroną.

Niestety, na opakowaniu nie ma informacji, z którego dokładniej rejonu herbata pochodzi, ale podejrzewam, że z tego trzeciego obszaru. Ze strony internetowej można wyczytać, że herbata pochodzi z plantacji położonej na wysokości ok. 2000 m n.p.m. w górach Wu Yi.

Tradycja picia Da Hong Pao jest dość długa, bo sięga XVIII wieku. W okresie panowania dynastii Qing tego oolonga nazywano „królem herbat”. Z pochodzeniem nazwy tej herbaty wiąże się kilka legend. Najbardziej znana z nich głosi, że matka cesarza z dynastii Ming po wypiciu naparu z tej herbaty wyzdrowiała, a cesarz w ramach wdzięczności przysłał wielkie czerwone szaty, aby przykryć krzewy.

Da Hong Pao to oolong o znacznym stopniu oksydacji wynoszącym ok. 40-60%. W skład tej herbaty wchodzą pączki wraz z trzema listkami. Zbiory odbywają się dwa razy w roku: wiosną oraz jesienią (moja herbata pochodzi z jesiennego zbioru, który miał miejsce w 2015 r.). Zebrane listki przechodzą przez takie etapy produkcji, jak: więdnięcie, suszenie, oksydacja, zatrzymanie procesu oksydacji, zwijanie, suszenie oraz prażenie. Ostatecznie herbata ta ma postać ciemno- i jasnobrązowych poskręcanych fragmentów o nieregularnym kształcie. Wygląda ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Da Hong Pao - listki

Przy okazji zauważę, że recenzowana przeze mnie herbata jest zapakowana w dziesięć małych złoto-różowych saszetek, które ułatwiają porcjowanie suszu oraz pozwalają zachować jego walory smakowe i zapachowe.

Da Hong Pao - paczuszka

Napar z tej herbaty ma delikatny orzechowo-prażony aromat i pomarańczowawy kolor. Możecie zobaczyć go na zdjęciu poniżej:

Da Hong Pao - napar

Smak naparu bardzo się zmienia w zależności od danego parzenia – pierwsze parzenie jest najmniej smaczne: napar jest jakby wodnisty, ale kolejne parzenia są znacznie przyjemniejsze w odbiorze: w naparze dominują nuty prażone i pieczone, jego smak wywołuje silne skojarzenia ze smakiem skórki świeżo wypieczonego chleba, a każdy łyk pozostawia słodkawy posmak w ustach. Następnie w naparze zaczyna być wyczuwalna lekka goryczka i ostatecznie ten smak przypomina smak orzechów włoskich. Napar jest niesamowicie pełny, a przy tym ”gładki”, wręcz aksamitny.

Co do sposobu przyrządzenia Da Hong Pao, to najlepiej jest zaparzyć ją w gaiwanie metodą gongfu cha, czyli dużą ilość listków i pączków zalać niewielką ilością wody o temperaturze ok. 95 stopni (czyli tuż po zagotowaniu), a następnie wykonać następujące parzenia: budzenie herbaty (zalanie suszu wrzątkiem i szybkie odlanie wody), pierwsze parzenie trwające 15 sekund, a każde kolejne wydłużone o ok. 5-10 sekund, przy czym dwa ostatnie znacznie dłuższe od poprzednich, tj. nawet o półtorej minuty. Te same listki i pączki można wykorzystać nawet sześciokrotnie. Przyznam szczerze, że przyrządziłam tę herbatę również metodą zachodnią, tj. zalałam mniejszą ilość suszu w kubku większą ilością wody tuż po zagotowaniu i parzyłam przez ok. minutę. Tak zaparzona Da Hong Pao daje podobny efekt jak przy parzeniu metodą gongfu cha, tylko tyle, że w ten sposób można uzyskać tylko dwa parzenia. Wniosek z tych eksperymentów jest taki, że tę herbatę zdecydowanie warto przyrządzać metodą gongfu cha, bo jest wtedy bardziej wydajna.

Na koniec warto wiedzieć, że przechowywanie przez długi czas pozytywnie wpływa na Da Hong Pao – dzięki temu herbata zyskuje lepsze walory smakowe oraz właściwości zdrowotne.

Podsumowując, Da Hong Pao to wyjątkowy oolong dający napar o orzechowo-prażonym aromacie i o smaku, który zmienia się z każdym parzeniem, zahaczając o nuty prażone i pieczone kojarzące się ze świeżo wypieczonym chlebem oraz akcenty orzecha włoskiego. Uważam, że jest to jedna z tych herbat, które koniecznie trzeba wypróbować, będąc miłośnikiem herbaty, niezależnie od preferencji smakowych. Da Hong Pao świetnie ilustruje, jak bardzo bogaty i złożony smak mogą mieć oolongi. Ja osobiście bardzo lubię tę herbatę i chętnie sięgam po nią. Polecam :)

Pozdrawiam ;)

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z książki pt. „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely oraz następujących źródeł internetowych:


http://artiunici.com/pl/oolong/34-da-hong-pao.html


http://blog.artiunici.com/2016/12/15/mistrz-herbaty-skalnej/


http://morzeherbaty.pl/2010/02/da-hong-pao/


https://madteaclub.com/wuyi-oolong-tea/


https://eherbata.pl/da-hong-pao-284.html


http://www.fiveoclock.eu/kawa/products/china-da-hong-pao-bio-2312.html


http://nextshark.com/da-hong-pao-chinese-tea/


http://www.tealegends.com/da-hong-pao-great-red-robe-oolong/


https://www.harney.com/products/wuyi-da-hong-pao


http://www.curioustea.com/tea/oolong-tea/da-hong-pao-big-red-robe/


http://www.adagio.com/masters/wuyi_da_hong_pao.html


https://www.teaspring.com/Da-Hong-Pao.asp


https://teatrekker.com/product/da-hong-pao-clear-fragrant/


http://www.teavivre.com/da-hong-pao-oolong/


http://highland-green.blogspot.com/2006/11/famous-five-rock-teas-in-wuyi-mountain.html


https://sevencups.com/learn-about-tea/famous-chinese-tea/about-wu-yi-yan-cha/


https://en.wikipedia.org/wiki/Da_Hong_Pao


https://www.teachat.com/viewtopic.php?f=3&t=14484

Słowniczek polsko-angielski terminów herbacianych cz. 1 – Nazwy akcesoriów używanych w ceremonii gongfu cha

Jako że w słownikach czy innych źródłach ciężko jest znaleźć angielskie odpowiedniki nazw akcesoriów do ceremonii gongfu cha, postanowiłam opracować swój własny słowniczek tego rodzaju terminów, przy okazji otwierając nową serię wpisów. Oto on:

chahe/lotos herbaciany (naczynie służące do podziwiania listków herbacianych i wsypywania ich do czajniczka, które może zastąpić łyżkę zwaną scoop) – chahe

spotkanie 15.12.16_22

czajniczek z glinki z Yixing – Yixing clay teapot

chapan (taca z otworami, na której stawia się czajniczek i czarki) – tea boat/tea tray/chapan

czarka (do degustacji herbaty) – tasting cup/drinking cup

herbaciany kompan (mała gliniana figurka stawiana na miejscu przyrządzania herbaty, którą można „karmić”, podlewając np. naparem, i która niejako towarzyszy osobie przyrządzającej herbatę) – tea pet

łyżka (służąca do wsypywania suchych liści herbacianych do czajniczka) – scoop

spotkanie 12.01.2016_29

łyżka (służąca do wyjmowania wilgotnych listków herbacianych z czajniczka) – spoon

miska (na zlewki z czarek) – waste water bowl

morze herbaty – fairness cup/chahai
niuchar (czarka używana wyłącznie do podziwiania aromatu herbaty) – nosing cup/sniffing cup
pałeczka (której węższa końcówka służy do umieszczenia listków w czajniczku i ewentualnie udrożnienia ich wylotu, a szersza, wygięta końcówka – do ich usuwania) – teapot pick
ręcznik (do wycierania akcesoriów herbacianych) – tea cloth

sitko – tea strainer

szczypczyki (służące do chwytania niucharów i czarek w trakcie przepłukiwania ich gorącą wodą) – tongs
taca (służąca do podania gościom niucharów i czarek) – serving tray

Pozdrawiam :)

PS1 Przy opracowywaniu słowniczka korzystałam z książki pt. „The Tea Book” Lindy Gaylard oraz materiałów z warsztatów wulongowych poprowadzonych przez Anię Włodarczyk (autorkę bloga o nazwie Morze Herbaty) w sierpniu zeszłego roku.

PS2 Więcej o herbacianym kompanie możecie poczytać w tym anglojęzycznym wpisie na blogu: http://theteacupoflife.com/2017/05/what-exactly-is-a-tea-pet.html, który zawiera również zdjęcia przykładowych figurek ;)

Różne odsłony herbaty cz. 35 – Keemun Mao Feng, czyli smaczna chińska czarna herbata

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam pewną chińską czarną herbatę, a mianowicie Keemun Mao Feng, która została kupiona w sklepie TheTea.Keemun - opakowanie

Keemun (znana również jako Qimen lub Qimen Hong Cha) to najbardziej znana chińska czarna herbata. Jest to jedyna czarna herbata, która figuruje na liście dziesięciu najsłynniejszych chińskich herbat. Pochodzi ona z prowincji Anhui położonej we wschodnich Chinach, a konkretniej z rejonu usytuowanego niedaleko miasta Huangshan i gór Huangshan w powiecie Qimen. Na obszarze tym występują warunki sprzyjające uprawie herbaty: niskie temperatury, obfite opady oraz częsta mgła, co przekłada się na specyficzny słodkawy aromat i smak suszu. Keemun to dawna pisownia nazwy Qimen, która przyjęła się na zachodzie. Historia tej herbaty jest stosunkowo krótka, bo sięga 1875 r., kiedy to po raz pierwszy zastosowano metody produkcji przejęte od rolników z prowincji Fujian. Keemun szybko zyskał popularność na zachodzie, szczególnie w Anglii. Niektóre odmiany tej herbaty były i wciąż są składnikiem różnych mieszanek herbacianych, m.in. słynnej English Breakfast.

Keemun Mao Feng jest rzadką odmianą herbaty Keemun. Wytwarza się ją ręcznie z tego samego kultywaru krzewu herbacianego co inną słynną herbatę pochodzącą z tego samego rejonu co Keemun, a mianowicie zieloną herbatę Huangshan Mao Feng. W jej skład wchodzą dwa listki krzewu herbacianego wraz z pączkiem, które są zachowane w całości. Zbiory trwają bardzo krótko, bo tylko od ośmiu do dziesięciu dni w roku. Mają one miejsce na przełomie kwietnia i maja (moja herbata pochodzi ze zbioru z drugiej połowy kwietnia 2016 r.). Następnie zebrane listki i pączki poddaje się takim procesom produkcji, jak: więdnięcie (które trwa od trzech do czterech godzin), zwijanie, oksydacja (trwająca od 2 do 3 godzin) oraz suszenie. To właśnie przedłużone etapy więdnięcia i oksydacji stanowią cechę charakterystyczną wszystkich odmian Keemuna (oraz ogólnie chińskich czarnych herbat). Taki sposób traktowania listków i pączków przekłada się na bardziej intensywny aromat i słodszy smak naparu, niemalże pozbawiony goryczy. Ostatecznie herbata ma postać lekko poskręcanych fragmentów w ciemnobrązowym kolorze z jasnobrązowymi akcentami. Kształt suszu przypomina kształt suszu wspomnianej już Huangshan Mao Feng. Prezentuje się ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Keemun - listki

Listki i pączki Keemuna wydzielają intensywny owocowy zapach.

Napar z tej herbaty ma delikatny owocowy aromat i bursztynowy kolor. Wygląda on następująco:

Keemun - napar

Po wypiciu łyka w smaku dominują akcenty kakaowe. Wyczuwalne są również delikatne nuty owocowe, które majaczą gdzieś w tle. Co istotne, napar jest całkowicie pozbawiony goryczy. Poza tym pozostawia on przyjemny, słodkawy posmak w ustach.

Co do sposobu przygotowania herbaty Keemun Mao Feng, to myślę, że najlepiej jest zalać listki i pączki wodą o temperaturze ok. 95 stopni (czyli tuż po zagotowaniu) i parzyć przez 2,5 minuty. Te same listki i pączki można wykorzystać dwukrotnie (co jest dość niespotykane w przypadku czarnej herbaty), przy czym przy drugim parzeniu dobrze jest wydłużyć czas o ok. 30 sekund. W naparze z drugiego parzenia nuty owocowe wysuwają się na pierwszy plan, a akcenty kakaowe chowają się w tle. Warto wiedzieć, że Keemun Mao Feng daje bardzo ciekawy efekt po „zaparzeniu” na zimno – „napar” jest intensywnie kwiatowo-miodowy, a przy tym zupełnie pozbawiony goryczy, co sprawia, że jest przyjemny w smaku i doskonale orzeźwia. Szczerze mówiąc, „napar” na zimno przyrządzony z herbaty Keemun to najsmaczniejszy „napar” tego typu, jaki piłam do tej pory.

cold brew z Keemuna

Na koniec warto zauważyć, że herbata Keemun Mao Feng jest jedną z czterech najbardziej znanych odmian, która wyróżnia się wcześniejszym terminem zbiorów oraz składem (dwa listki wraz z pączkiem), co przekłada się na słodszy i delikatniejszy smak naparu. Pozostałe trzy odmiany tej herbaty to: Keemun Hao Ya, Keemun Congou oraz Keemun Xin Ya. Keemun Hao Ya to najpopularniejsza odmiana herbaty Keemun, która składa się głównie z listków i charakteryzuje się mocniejszym smakiem. Występuje ona w dwóch kategoriach: Hao Ya A i Hao Ya B (ten podział jest stosowany tylko na zachodzie). W składzie herbaty Keemun Hao Ya A znajduje się więcej tipsów niż w kategorii B, co sprawia, że herbata tej pierwszej kategorii jest ceniona bardziej niż tej drugiej. Tę odmianę herbaty wytwarza się podobnie jak indyjskie herbaty produkowane przy użyciu metody tradycyjnej. Ostatecznie susz składa się z drobnych kawałeczków o długości ok. 1 cm. Keemun Congou (zwana również Keemun Gongfu) to odmiana specjalnie dostosowana do ceremonii gongfu. Z kolei Keemun Xin Ya składa się z najmłodszych pączków, co sprawia, że jej smak jest najmniej gorzki. Ponadto można spotkać się jeszcze z nazwą Hubei Keemun. Tym mianem określa się herbatę podobną do oryginalnej herbaty Keemun z prowincji Anhui, którą produkuje się w sąsiedniej prowincji Hubei.

Podsumowując, Keemun Mao Feng to intrygująca chińska czarna herbata dająca napar o owocowym aromacie i charakterystycznym kakaowo-owocowym smaku. Nie znam żadnej innej herbaty, która dawałaby tak intensywnie kakaowy napar i tak przyjemne doznania smakowe po „zaparzeniu” jej na zimno ;) Jest to absolutnie obowiązkowa pozycja na liście herbat do wypróbowania każdego miłośnika czarnej herbaty. Polecam serdecznie :) Ja na pewno będę wracać do tej herbaty regularnie.

Pozdrawiam :)

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z książki pt. „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely oraz z następujących źródeł internetowych:


http://thetea.pl/produkt/2016-keemun-mao-feng/


http://ratetea.com/style/keemun/30/


http://ratetea.com/style/keemun-mao-feng/98/


https://www.teaspring.com/Keemun-Mao-Feng.asp


http://www.teavivre.com/keemum-maofeng-black-tea/


http://www.teavivre.com/info/guide-to-choose-high-quality-keemun-black-tea/


http://www.teavivre.com/info/how-to-brew-keemun-black-tea/


https://www.teaguardian.com/quality-varieties/tea-varieties/qimen-maofeng-keemun-black-tea/


http://www.letsdrinktea.com/types-of-tea/black-tea/keemun-tea/


https://en.wikipedia.org/wiki/Keemun


http://theteadetective.com/ChinasKeemunBlackTeas.html


http://theteadetective.com/ChinasBlackTeasMade.html


https://www.siam-teas.com/product/spring-keemun-hao-ya-black-tea/

Przewodnik po herbatach cz. 3 – Tajwan

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Przewodnik po herbatach” zaprezentuję Wam herbaty wytwarzane na Tajwanie.

Tajwan ma stosunkowo krótką historię herbacianą, bo liczącą zaledwie 200 lat. Pierwsze sadzonki krzewu herbacianego zostały sprowadzone z chińskiej prowincji Fujian, a konkretniej z rejonu gór Wuyi. Zostały one zasadzone w okolicach Tajpej, czyli dzisiejszej stolicy Tajwanu. Początkowo herbatę wysyłano do wspomnianej prowincji Fujian, ponieważ na wyspie nie było zakładu mogącego zająć się jej przetwarzaniem. Sytuacja zmieniła się w 1868 r., kiedy to brytyjski przedsiębiorca John Dodd stworzył zakład obróbki herbaty w Tajpej, co znacznie ułatwiło produkcję oraz eksport herbaty. Z czasem powstało więcej plantacji herbacianych i zakładów obróbki, które wyspecjalizowały się w produkcji herbaty zwanej Formosa Oolong (Formosa to dawna portugalska nazwa Tajwanu). Po pewnym czasie zaczęto wytwarzać również inne rodzaje herbat określanych mianem Formosa. Obecnie Tajwan jest jednym z najbardziej znaczących producentów herbaty na świecie. Tajwańska herbata charakteryzuje się doskonałą jakością, ponieważ zazwyczaj wytwarza się ją w małych, rodzinnych gospodarstwach, często ręcznie. Co ciekawe, niewielka część tej herbaty trafia na eksport, bo na samej wyspie istnieje ogromny popyt na nią – aż 80% całości herbaty wytwarzanej na Tajwanie jest kupowana i konsumowana przez samych Tajwańczyków.

Najważniejsze rejony uprawy herbaty na Tajwanie znajdują się w czterech powiatach: Tajpej (rejon położony na północy wyspy, który słynie z produkcji oolonga o nazwie Muzha Tie Guan Yin), Yinzhu (region znajdujący się również na północy wyspy, który jest znany z produkcji Bai Hao Oolonga), Nantou (rejon leżący w centralnej części wyspy, w którym produkuje się słynnego Dong Ding Oolonga) oraz Jiayi (region usytuowany w południowo-zachodniej części wyspy, słynący z produkcji Alishan Oolonga).

Na Tajwanie wytwarza się głównie trzy rodzaje herbat: zieloną, czarną oraz oolong. Zielona herbata stanowi niewielką część herbat wytwarzanych na wyspie. Dwa najbardziej znane gatunki tego rodzaju herbaty to tajwańskie wersje dwóch popularnych gatunków chińskiej herbaty: Sanshia Bi Luo Chun oraz Sanshia Longjing, które pochodzą z górskiego rejonu Sanshia położonego na północy Tajwanu. Herbaty te dostarczają odmiennych doznań smakowo-zapachowych niż ich chińskie pierwowzory. Niestety, są one trudno dostępne na zachodzie ze względu na ich limitowaną ilość oraz ogromny popyt wśród Tajwańczyków.

Czarna herbata również stanowi nieznaczną część herbat produkowanych na Tajwanie. Ten rodzaj herbat wytwarza się w kilku regionach. Najsłynniejszy z nich to wyżynny rejon wokół Sun Moon Lake (największego jeziora Tajwanu), który znajduje się w powiecie Nantou. Na tym obszarze produkuje się czarną herbatę zwaną Sun Moon Lake Black Tea (znaną również jako Ri Yue Tan Hong Cha) z krzewów herbacianych Camellia sinensis odmiana assamica, które zostały zasadzone w tym miejscu przez Japończyków w czasie okupacji Tajwanu. Innym znanym gatunkiem czarnej herbaty pochodzącej z rejonu Sun Moon Lake jest Ruby Black Tea (zwana także Red Jade Tea lub Hong Yu). Ruby Black Tea została stworzona przez tajwański ośrodek o nazwie Tea Research and Extension Station (TRES). Wytwarza się ją z hybrydy rodzimej tajwańskiej odmiany krzewu herbacianego z birmańską odmianą krzewu herbacianego. Warto wiedzieć, że obie te herbaty dają napar, który dostarcza wyjątkowych doznań smakowo-zapachowych (wyczuwalne są w nim akcenty cynamonowe i mentolowe). Niestety, podobnie jak to było w przypadku zielonych herbat, tajwańskie czarne herbaty są rzadkie, przez co są trudno dostępne na zachodzie.

Z kolei oolong stanowi aż 90% herbaty wytwarzanej na Tajwanie. Można powiedzieć, że ten rodzaj herbaty jest specjalnością Tajwańczyków. Znaczne różnice w wysokości terenu na całej wyspie przyczyniają się do unikatowego mikroklimatu panującego w rejonach uprawy herbaty. Dzięki temu Tajwańczycy są w stanie wytworzyć rozmaite style oolongów o różnym stopniu oksydacji, wahającym się od 10 do 90%. Proces produkcji oolongów jest niezwykle pracochłonny i czasochłonny – może trwać nawet do kilku dni i składać się nawet z 10 etapów.

Tajwańskie oolongi można podzielić na trzy główne rodzaje:

1. nisko oksydowane – o stopniu oksydacji do 10%;

2. średnio oksydowane – o stopniu oksydacji od 10 do 70%;

3. wysoko oksydowane – o stopniu oksydacji powyżej 70%.

Najbardziej znanym przedstawicielem tajwańskich nisko oksydowanych oolongów jest Wenshan Baozhong (zwany również Pouchongiem). Wenshan Baozhong to herbata o lekkim stopniu oksydacji, który wynosi ok. 10%. Pochodzi ona z północnej części Tajwanu, a konkretniej z dzielnicy Tajpej zwanej Wenshan. Nazwa „Baozhong” (Pouchong) oznacza „zawijany rodzaj” i jest nawiązaniem do dawniej stosowanego sposobu suszenia tej herbaty, który polegał na pakowaniu liści w papier i umieszczeniu ich w koszu bambusowym nad paleniskiem. Obecnie ten etap produkcji przebiega z użyciem maszyn, ale nazwa pozostała bez zmian. Co ciekawe, początkowo Wenshan Baozhong był dodatkowo aromatyzowany kwiatami jaśminu, ale ostatecznie zdecydowano się odejść od tego etapu produkcji, gdy uzyskano naturalnie kwiatowy efekt. Herbata ta ma postać zielonkawych, lekko zwiniętych listków, które wydzielają delikatny, kwiatowo-melonowy aromat. Przypomina ona bardziej zieloną herbatę niż oolonga. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć listki dwóch przykładowych Baozhongów:

spotkanie z pouchongami5

spotkanie z pouchongami6

Warto wiedzieć, że poza Wenshan Baozhongiem istnieją jeszcze dwie inne odmiany Baozhongów: Nangang oraz Lanyang (określenia te pochodzą od nazw obszarów w Tajpej).

Z kolei tajwańskie średnio oksydowane oolongi to m.in. tzw. oolongi wysokogórskie określane mianem Gao Shan Cha. Są to wszelkie oolongi, które powstają z krzewów herbacianych uprawianych na wysokości powyżej 1000 m n.p.m. Najbardziej znane rejony uprawy znajdujące się na takiej wysokości to: Ali Shan, Shan Lin Xi, Li Shan oraz Da Yu Ling. Najsłynniejszym gatunkiem tajwańskiego oolonga wysokogórskiego jest Alishan Oolong. Herbata ta pochodzi z gór Ali Shan, które znajdują się w powiecie Jiayi. Listki Ali Shan Oolonga w formie lekko zwiniętych kuleczek dają napar o delikatnym, słodkawym aromacie i smaku pozbawionym goryczy. Warto wiedzieć, że tajwańskie wysokogórskie oolongi wytwarza się w limitowanych ilościach ze względu na dość trudne warunki zbiorów (niezwykle strome górskie stoki, niewielkie ogrody herbaciane o powierzchni 5 akrów, krótki okres zbiorów oraz praktyka zbierania wyłącznie całej końcówki łodyżki z połączonymi trzema lub czterema listkami).

Innym znanym gatunkiem tajwańskiego średnio oksydowanego oolonga jest Dong Ding Oolong (znany również jako Tung Ting Oolong). Jest to herbata o stopniu oksydacji wynoszącym ok. 30%. Pochodzi ona z góry Dong Ding znajdującej się w powiecie Nantou. Określenie „Dong Ding” oznacza „mroźny” lub „zmrożony szczyt” i wbrew pozorom nie jest żadnym odniesieniem do panujących w tym miejscu warunków pogodowych. Wyrażenie „mrozić stopy” oznacza „chodzić na palcach” i nawiązuje do sposobu przemieszczania się po tych górskich terenach przez mieszkańców tych okolic. Uznaje się, że to właśnie na górze Dong Ding zasadzono pierwsze krzewy herbaciane pochodzące z rejonu gór Wu Yi, więc to Dong Ding Oolong jest przodkiem tajwańskich oolongów. Ding Ding Oolong ma postać mocniej zwiniętych, zielonych kuleczek, które dają napar o słodkawym aromacie i smaku.

Kolejnym słynnym gatunkiem tajwańskiego średnio oksydowanego oolonga jest Muzha Tie Guan Yin, czyli tajwańska wariacja na temat chińskiego oolonga Tie Guan Yin w formie mocno zwiniętych kuleczek, która pochodzi z Muzha, czyli dawnej dzielnicy Tajpej (obecnie dzielnica Wenshan). Główna różnica pomiędzy tajwańską a chińską wersją tej herbaty polega na stopniu uprażenia – Muzha Tie Guan Yin jest mocniej uprażona, co przekłada się na słodszy i bardziej złożony smak. Warto wiedzieć, że istnieje jeszcze druga odmiana Tie Guan Yin zwana Shi Men Tie Guan Yin, która charakteryzuje się gorszą jakością niż Muzha Tie Guan Yin.

Najbardziej znanym reprezentantem tajwańskich wysoko oksydowanych oolongów jest Baihao Oolong (znany również jako Dongfeng Meiren lub Oriental Beauty). Baihao Oolong to herbata o stopniu oksydacji wynoszącym ponad 70%. Wytwarza się ją w kilku regionach Tajwanu, głównie w powiecie Nantou i Xinzhu. Składa się ona z pąków liściowych pokrytych drobnym, srebrzystym meszkiem, określanych mianem „baihao” (stąd nazwa herbaty), oraz dwóch ciemnobrązowych listków, które zbiera się latem. Pąki i listki tej herbaty dają napar o pomarańczowoczerwonym kolorze oraz słodkawym, miodowym aromacie i smaku, który jest praktycznie pozbawiony goryczy. Do charakterystycznego słodkawego smaku i aromatu tej herbaty przyczyniają się owady z gatunku Jacobiasca formosana, którym pozwala się wygryzać listki krzewów herbacianych. Listki te bronią się, wytwarzając więcej związków chemicznych, które nadają herbacie ten specyficzny smak i zapach. Baihao Oolong przypomina bardziej czarną herbatę (według chińskiej nomenklatury czerwoną herbatę) niż oolonga.

Na koniec warto wspomnieć o czterech najbardziej znanych tajwańskich kultywarach krzewów herbacianych: Jin Xuan, Cui Yu, Si Ji Chun oraz Qing Xin, przy czym często są to również nazwy herbat powstałych z tych krzewów. Jin Xuan (znany również jako Milk Oolong lub Silk Oolong) ma postać ciemnozielonych, mocno poskręcanych listków, które wyróżniają się naturalnym, mleczno-kremowym aromatem i smakiem. Wiele herbat Jin Xuan dostępnych na rynku jest sztucznie aromatyzowanych, więc nie jest łatwo znaleźć prawdziwą herbatę tego typu. Kultywar krzewu o tej nazwie uprawia się najczęściej na niżej położonych plantacjach. Niektórzy rolnicy wykorzystują go do produkcji Ali Shan Oolonga.

Cui Yu (znany również jako Jade Oolong) jest często określany „zielonym oolongiem” ze względu na swój zielony kolor. Charakteryzuje się kwiatowym aromatem i smakiem. Kultywar krzewu o tej nazwie uprawia się wyłącznie na niżej położonych plantacjach.

Si Ji Chun (zwany również Four Seasons Oolong) to herbata, która wyróżnia się owocowym smakiem i aromatem. Kultywar krzewu herbacianego o tej nazwie charakteryzuje się niezwykle szybkim tempem wzrostu, co sprawia, że zbiory są możliwe nawet do sześciu razy w roku (stąd nazwa „Four Seasons” czyli „cztery pory”). Uprawia się go przeważnie na niżej położonych plantacjach, co sprawia, że herbata Si Ji Chun jest łatwo dostępna.

Z kolei Qing Xin (znany również jako Ruan Zhi lub Green Heart) to wysokiej jakości kultywar używany głównie do produkcji wysokogórskich oolongów, Dong Ding Oolonga i Baozhongów. Charakteryzuje się on wolniejszym tempem wzrostu. Herbaty wytworzone z tego kultywaru są zwykle droższe niż te wyprodukowane z innych kultywarów, np. Jin Xuan.

Pozdrawiam :)

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z trzech książek: „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely, „The Tea Book” Lindy Gaylard, „Zapisków o herbacie” Roberta Tomczyka, materiałów z warsztatów wulongowych poprowadzonych przez Anię Włodarczyk (autorkę bloga o nazwie Morze Herbaty) w sierpniu zeszłego roku oraz z następujących źródeł internetowych:


https://teatropolitan.wordpress.com/2009/09/27/guide-to-taiwanese-oolong-teas/


https://teatrekker.com/product-category/types/oolong-tea/taiwan-oolong-tea/


http://www.amazing-green-tea.com/taiwan-oolong-tea.html


http://www.thefragrantleaf.com/guide-to-taiwan-teas


http://matadornetwork.com/life/beginners-guide-to-taiwanese-teas/


http://www.teavivre.com/info/taiwan-top-ten-famous-tea/


https://en.wikipedia.org/wiki/Taiwanese_tea


http://taiwanleaftea.com/info/taiwan-tea-regions


https://teadb.org/baozhong/


http://www.letsdrinktea.com/types-of-tea/oolong-tea/pouchong-tea/


https://teatrekker.com/product-category/gao-shan/


http://www.tching.com/2017/02/taiwans-black-tea-renaissance/


http://www.tching.com/2011/06/hong-yu-taiwans-unique-black-tea/


http://www.tea-masters.com/en/red-tea/570-2016-spring-hong-yu-red-tea-from-sun-moon-lake.html


https://www.zentealife.com/blogs/tea-blog/ruby-black-tea-from-taiwan


https://teadb.org/taiwanese-tea-cultivars/

Różne odsłony herbaty cz. 34 – Kenia Milima i Kenia o świcie, czyli dwie kenijskie czarne herbaty

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” zaprezentuję Wam dwie czarne herbaty z Kenii, a mianowicie Kenię Milimę oraz Kenię o świcie.

Zanim jednak przejdę do recenzji, napiszę co nieco o kenijskiej herbacie, bo myślę, że warto wiedzieć coś o niej, tym bardziej, że w niewielu źródłach można znaleźć informacje na ten temat. W Kenii herbata po raz pierwszy pojawiła się w 1903 r., kiedy to zasadzono nasiona krzewu herbacianego z Indii (Camellia sinensis odmiana assamica), a w 1924 r. rozpoczęto produkcję komercyjną herbaty. Obecnie Kenia jest trzecim co do wielkości producentem herbaty na świecie i jedynym afrykańskim krajem, który wytwarza znaczną ilość herbaty na rynek światowy.

Kenia to kraj położony na równiku, w którym panuje klimat tropikalny. Rejony uprawy herbaty znajdują się wyłącznie na wyżej położonych obszarach usytuowanych na wysokości od 1500 do 2700 m n.p.m., ponieważ tylko tam występują sprzyjające warunki, tj. żyzne gleby wulkaniczne, większa ilość opadów oraz niższe temperatury. Takie warunki sprawiają, że herbatę wytwarza się przez cały rok, przy czym dwa główne sezony produkcji pokrywają się z porą deszczową, tj. mają miejsce od marca do czerwca oraz od października do grudnia. W Kenii uprawia się herbatę głównie na wyżynach, które znajdują się po obu stronach Wielkiej Doliny Ryftowej, szczególnie w rejonach zwanych Kericho, Nandi, Nyeri oraz Muranga. Warto wiedzieć, że tylko ok. 10% herbaty wytwarza się na dużych plantacjach, a z kolei aż ok. 90% produkuje się w małych gospodarstwach rolnych o powierzchni nie większej niż 1 akr (0,4 hektara). Rolnicy sprzedają zebrane listki fabrykom, które zajmują się obróbką herbaty. W Kenii istnieje specjalny organ zwany Kenya Tea Development Agency (KTDA), który promuje oraz wspiera produkcję herbaty przez małe gospodarstwa rolne i fabryki.

W Kenii produkuje się przede wszystkim czarną herbatę, z czego tylko ok. 5% tej herbaty wytwarza się za pomocą tradycyjnych metod, a aż ok. 95% – za pomocą metody CTC, czyli sposobu polegającego na rozdrobnieniu liści przez zgniatanie (C od crush), rozrywanie (T od tear) i zwijanie (C od curl). Herbatę z bardziej rozdrobnionymi listkami często sprzedaje się jako herbatę śniadaniową (tzw. breakfast tea) w torebkach, a tę z mniej rozdrobnionymi – w formie herbaty liściastej. Co więcej, w Kenii wytwarza się również herbatę białą i zieloną za pomocą tradycyjnych metod produkcji. Te dwa rodzaje herbat mają charakter sezonowy. Warto wiedzieć, że kenijskie herbaty są znane z wyjątkowo wysokiej zawartości antyoksydantów.

Na koniec warto zauważyć, że w Kenii eksperymentuje się z nowinkami herbacianymi, czego owocem jest np. biała Matcha zwana również White Matcha lub White Rhino Matcha, czy herbata purpurowa znana również jako purple tea, która jest charakterystyczna dla tego kraju. Herbata purpurowa charakteryzuje się wysoką zawartością antycyjaniny, której zawdzięcza swój purpurowy kolor (to ten sam pigment obecny m.in. w malinach czy borówkach), polifenoli oraz katechin, co sprawia, że ma ona wyjątkowe właściwości zdrowotne. Warto podkreślić, że nie jest ona odrębnym rodzajem, a raczej odmianą herbaty, ponieważ powstaje ona ze specjalnej, genetycznie zmodyfikowanej odmiany krzewu herbacianego, a proces jej obróbki nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle procesu obróbki pozostałych rodzajów herbat.

Wiedząc już co nieco na temat herbaty w Kenii, mogę przejść do recenzji wspomnianych wyżej herbat ;)

Kenia OP Milima

Kenia Milima - opakowanie

Kenia OP Milima to czarna kenijska herbata, którą kupiłam w sklepie Five o’clock. Niestety, na opakowaniu nie podano informacji, z jakiego rejonu Kenii pochodzi. Słowo „milima” w języku suahili (jednym z dwóch języków urzędowych obowiązujących w Kenii) oznacza „górę” i odnosi się do faktu, że krzewy herbaciane, z których powstaje herbata określona mianem „milima” rosną na wysokości nie niższej niż 1800 m n.p.m. Z kolei oznaczenie OP, czyli Orange Pekoe, wskazuje na to, że susz herbaciany składa się z długich, sztywnych listków, z rzadko występującymi złotymi tipsami.

Niestety, nie znam szczegółów dotyczących produkcji tej herbaty, ale podejrzewam, że mogła być ona wytworzona za pomocą tradycyjnych metod, chociażby częściowo, z dwóch powodów. Po pierwsze, ten gatunek czarnej herbaty często produkuje się za pomocą takich metod. Po drugie, susz herbaciany w kolorze ciemnobrązowym z jasnobrązowymi akcentami składa się z większych fragmentów listków, które mają nieregularny kształt. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak on się prezentuje:

Kenia Milima - listki

Listki wydzielają delikatny winno-cytrusowy zapach.

Napar z tej herbaty ma słodkawy, miodowy aromat i ciemnobursztynowy kolor. Wygląda on tak, jak na zdjęciu poniżej:

Kenia Milima - napar

Po wypiciu łyka naparu z Kenii Milimy wyczuwalna jest lekka, zrównoważona goryczka, która szybko zamienia się w delikatną, cytrusową słodycz. Całość jest bardzo specyficzna, ale przyjemna i orzeźwiająca, zupełnie inna od doznań dostarczanych przez inne czarne herbaty, szczególnie te pochodzące z Chin czy Indii. Co ciekawe, w ostudzonym naparze nuty cytrusowe stają się nawet bardziej intensywne.

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to myślę, że najlepiej jest zalać susz wodą o temperaturze ok. 95 stopni Celsjusza (czyli wodą tuż po zagotowaniu) i parzyć przez 2 minuty. Co prawda producent zaleca parzyć tę herbatę wodą o wspomnianej temperaturze od 3 do 6 minut, ale uważam, że 2 minuty wystarczą w zupełności. Po tym czasie napar i tak jest wystarczająco intensywny w smaku.

Co ciekawe, po parzeniu listki lekko się rozwinęły, co jest dodatkowym argumentem przemawiającym za tym, że ta herbata nie była wytworzona za pomocą metody CTC.

Kenia Milima - listki po parzeniu

Na koniec warto zauważyć, że Kenia Milima to zdecydowanie herbata, która nadaje się tylko do jednokrotnego parzenia.

Kenia o świcie

Kenia o świcie marki Green Hills to czarna kenijska herbata, która została zakupiona w Biedronce. Znajduje się ona w charakterystycznej, biało-fioletowej puszce.

Kenia o świcie - przód puszki

Wcześniej Kenia o świcie była znana pod marką La Speciale i była jedną z czterech herbat liściastych tej marki (pozostałe trzy z tej samej serii to: Mgła nad Yunnan, Truskawkowe wzgórze i Czekoladowa podróż), które można kupić w Biedronce wyłącznie w okresie przedświątecznym. Jednak to właśnie Kenia o świcie zainteresowała mnie najbardziej, tym bardziej, że kenijskie herbaty nie są zbyt popularne w Polsce.

Niestety, tak jak w przypadku Kenii Milimy, na puszce nie określono, z jakiego rejonu Kenii ta herbata pochodzi. Jedyna konkretna informacja, którą można na niej znaleźć, to oznaczenie herbaty Golden Flowery Broken Orange Pekoe, wskazujące na to, że susz herbaciany zawiera połamane grubsze listki z niewielką ilością złotych tipsów.

Z racji tego, że susz herbaciany w kolorze ciemnobrązowym ze złocistymi refleksami jest drobny i raczej jednorodny, można podejrzewać, że herbata ta została wyprodukowana za pomocą metody CTC. Możecie zobaczyć, jak on się prezentuje na zdjęciu poniżej:

Kenia o świcie - listki

Susz wydziela intensywny winny aromat.

Napar z tej herbaty ma delikatny owocowo-winny zapach i ciemnobursztynowy kolor. Wygląda on tak, jak na zdjęciu poniżej:

Kenia o świcie - napar

W naparze z Kenii o świcie dominuje intensywna goryczka (znacznie intensywniejsza niż w przypadku Kenii Milimy), która po chwili zamienia się w delikatną, momentami ledwo wyczuwalną owocowo-winną słodycz. Szczerze mówiąc, goryczka ta nie jest nieprzyjemna, ale sprawia, że w krótkim czasie nie jestem w stanie wypić więcej niż jedną szklankę tej herbaty, bo w innym wypadku zaczyna mnie męczyć.

Co do sposobu przygotowania tej herbaty, to myślę, że najlepiej jest zalać susz wodą o temperaturze ok. 95 stopni Celsjusza (czyli wodą tuż po zagotowaniu) i parzyć przez 2 minuty. Co prawda producent zaleca parzyć tę herbatę wrzątkiem przez 5 minut, ale uważam, że 2 minuty wystarczą w zupełności, bo po tym czasie napar i tak jest już bardzo mocny.

Na koniec warto zauważyć, że Kenia o świcie, podobnie jak Kenia Milima, to bez wątpienia herbata, która nadaje się tylko do jednokrotnego parzenia.

Podsumowując, Kenia Milima i Kenia o świcie to dwie czarne kenijskie herbaty, które prawdopodobnie zostały wytworzone za pomocą dwóch odmiennych metod produkcji: tradycyjnych oraz CTC, co przekłada się na nieco inne doznania smakowe i zapachowe dostarczane przez napar: Kenia Milima jest słodsza i bardziej cytrusowa, a Kenia o świcie bardziej goryczkowa i owocowo-winna. Przyznam szczerze, że Kenia Milima bardziej przypadła mi do gustu, ale Kenia o świcie też jest warta uwagi, bo jak na herbatę z supermarketu jest zaskakująco niezła. Obie herbaty nie zwalają z nóg, tak jak na przykład opisany już wcześniej Ramiz Black Tea, ale uważam, że warto ich spróbować, ponieważ mają w sobie coś specyficznego, czego nie można odnaleźć w czarnych herbatach pochodzących z innych krajów, szczególnie z Chin i Indii.

Pozdrawiam :)

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z dwóch książek: „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely i „The Tea Book” Lindy Gaylard oraz z następujących źródeł internetowych:


https://www.harney.com/products/kenya-milima-tea


http://www.tea-and-coffee.com/kenya-milima-loose-leaf-tea


http://www.fiveoclock.eu/herbata/products/kenia-op-milima-2628.html


https://en.wikipedia.org/wiki/Tea_production_in_Kenya


http://www.kenya-information-guide.com/kenya-tea.html


http://ratetea.com/region/kenya/4/


https://en.wikipedia.org/wiki/Kenya_Tea_Development_Agency


http://www.tea.co.uk/teas-from-kenya-malawi-and-zimbabwe


http://theteadetective.com/TeasOfKenya.html


http://www.tching.com/2017/01/what-is-purple-tea/


http://thedailytea.com/taste/purple-tea-innovation-hype/


https://www.teabox.com/blog/tea101/difference-orthodox-tea-ctc-tea


http://mycupofgreentea.blog.pl/tag/oznaczenia-herbat/

„Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely – recenzja anglojęzycznego ebooka o herbacie

Dzisiejszy wpis będzie recenzją anglojęzycznego ebooka pt. „Tea: A User’s Guide” autorstwa Tony’ego Gebely, twórcy znanego portalu o herbacie zwanego World of Tea.

Pozycja pt. „Tea: A User’s Guide” została wydana w dniu 5 listopada 2016 r. przez wydawnictwo Eggs and Toast Media, LLC w trzech wersjach: dwóch elektronicznych, tj. ebooka i pliku w formacie pdf, oraz książki papierowej (obecnie ta wersja w formacie pdf nie jest już dostępna, więc pominę ją w dalszej części recenzji). O premierze tej książki dowiedziałam się na wspomnianym wyżej portalu World of Tea, który lubię i cenię. Ponadto niedługo później na kilku anglojęzycznych blogach, które śledzę, m.in. Tea For Me Please oraz My Japanese Green Tea, zamieszczono same pozytywne recenzje tej książki, co jest dość niespotykane. Lektura tych recenzji utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto zaopatrzyć się w tę książkę, tym bardziej, że akurat w tym czasie nabrałam ochoty na pochłonięcie jakiejś anglojęzycznej pozycji. Mimo że zdecydowanie wolę czytać książki w wersji tradycyjnej, ostatecznie zdecydowałam się kupić ebooka z dwóch powodów: po pierwsze, ebook jest tańszy niż wersja papierowa (kolejno jest to koszt 12,90 $ i 40 $, więc różnica w cenie jest niemała). Po drugie, zależało mi na tym, żeby ta pozycja była dostępna „od ręki”. Nie chciałam czekać ok. 2,5 tygodnia na przesyłkę z USA, tak jak to było w przypadku innej anglojęzycznej książki o herbacie (która też na pewno doczeka się recenzji na blogu :)). Niedługo po dokonaniu zakupu ebook znalazł się na czytniku Kindle. Dzięki temu jeszcze tego samego dnia mogłam przystąpić do lektury :).

strona tytułowa Tea A Users Guide

„Tea: A User’s Guide” liczy 250 stron. Składa się ze wstępu, poradnika dotyczącego korzystania z książki (zawierającego uwagi dotyczące systemów transliteracji nazw związanych z herbatą, których używa się w językach azjatyckich, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch systemów: Hanyu Pinyin oraz Wade-Gilesa, jak również przykładów nieprawidłowej transliteracji) oraz trzech części obejmujących osiemnaście rozdziałów. Tematyka poruszona w każdym z tych rozdziałów jest niezwykle obszerna, dlatego też poniżej przedstawię Wam krótko, o czym można przeczytać w każdym z nich:

Część I – The basics (podstawy):

Rozdział 1 – Defining tea (definiowanie herbaty): prezentuje definicję, czym jest herbata, podkreślając, że nie jest to to samo, co tisane (herbatka, czyli napar powstały z rośliny niebędącej Camellią sinensis), oraz proponuje rozróżnienie trzech par terminów: tea flush/tea leaves (listki herbaciane), finished/made tea (gotowa herbata) i tea/tea liquor (napar herbaciany), aby było jasne, do czego autor odnosi się w dalszej części książki;

Rozdział 2 – Tea growing and harvesting (uprawa i zbiór herbaty) – omawia dwie główne odmiany Camelli sinensis: odmiana sinensis oraz assamica i dwa sposoby jej rozmnażania: sexual propagation vs asexual propagation (rozmnażanie płciowe a bezpłciowe), jak również zawiera informacje, jak i gdzie uprawia się krzew herbaciany, jakie warunki są dla niego najbardziej korzystne, jak dokładniej wyglądają zbiory liści herbacianych oraz kiedy odbywają się w różnych miejscach na świecie, z uwzględnieniem nazewnictwa okresów zbiorów używanego w krajach, takich jak: Indie i Nepal, Chiny, Japonia, Korea Południowa oraz Afryka;

Rozdział 3 – Chemical composition of tea leaves (skład chemiczny liści herbacianych) – omawia skład chemiczny liści herbaty, a konkretniej takie związki chemiczne, jak: polyphenols (polifenole), enzymes (enzymy), pigments (pigmenty), amino acids (aminokwasy), carbohydrates (węglowodany), methylxanthines (metyloksantyny), minerals (składniki mineralne) oraz volatiles (substancje lotne), ze szczególnym uwzględnieniem ich znaczenia dla rośliny herbacianej. Autor wspomina również, jaki wpływ te związki chemiczne mają na ostateczne doznania smakowe i zapachowe dostarczane przez napar powstały z przetworzonych listków;

Rozdział 4 – Tea processing (obróbka herbaty) – omawia najważniejsze procesy obróbki herbaty, takie jak: withering (więdnięcie), oxidation (oksydacja), ze szczególnym uwzględnieniem kill-green/fixing methods (sposobów poddania herbaty działaniu wysokiej temperatury w celu zatrzymania procesu oksydacji), drying (suszenie) oraz sorting (sortowanie);

Część II – Tea classification (klasyfikacja herbaty):

Rozdział 5 – Tea types (rodzaje herbaty) – przedstawia chińską klasyfikację herbaty na sześć podstawowych rodzajów: white tea (biała herbata), yellow tea (żółta herbata), green tea (zielona herbata), wulong tea (herbata wulong), black tea (czarna herbata) i fermented tea (herbata fermentowana). Autor książki proponuje dodać jeszcze jedną kategorię zwaną altered tea, czyli herbatę dowolnego rodzaju z sześciu wyżej wymienionych, poddaną dodatkowemu procesowi obróbki, który ma na celu zmianę jej smaku i aromatu. Na końcu rozdziału autor wyjaśnia różnicę między tea style (stylem herbaty) a tea variant/variety (wariantem/odmianą herbaty);

Rozdział 6 – Green tea (zielona herbata) – prezentuje definicję green tea, omawia jej proces produkcji, jak również zawiera przewodnik po zielonych herbatach z Japonii (z uwzględnieniem klasyfikacji według stopnia poddania działaniu pary wodnej), Chin oraz Korei. Przewodnik ten (jak również każdy inny, który znajduje się w dalszej części tej pozycji) składa się z następujących elementów: oryginalnej nazwy herbaty wraz z propozycją jej angielskiego odpowiednika, zdjęcia listków i powstałego z nich naparu oraz krótkiej charakterystyki danej herbaty, z uwzględnieniem procesu produkcji. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć przykładowy opis chińskiej zielonej herbaty Lu Shan Yun Wu:

przykładowa strona Tea A User's Guide

Rozdział 7 – Yellow tea (żółta herbata) – przedstawia definicję yellow tea, omawia jej proces produkcji, jak również zawiera przewodnik po najważniejszych gatunkach chińskich żółtych herbat;

Rozdział 8 – White tea (biała herbata) – prezentuje definicję white tea, omawia jej proces produkcji oraz zawiera przewodnik po najbardziej znanych gatunkach chińskich białych herbat;

Rozdział 9 – Wulong tea (herbata wulong) – przedstawia definicję wulong tea, omawia szczegółowo jej proces produkcji, jak również zawiera przewodnik po wulongach z Chin z uwzględnieniem podziału wulongów na herbaty z prowincji Fujian, a konkretniej z regionu Minnan (południowej części prowincji Fujian), m.in. Tie Guan Yin, oraz z regionu Minbei (północnej części prowincji Fujian), tj. herbaty z rejonu Wu Yi, oraz herbaty z prowincji Guangdong, przewodnik po wulongach z Tajwanu (m.in. Nantou Dong Ding, Muzha Tie Guan Yin, Wen Shan Bao Zhong oraz Dong Fang Mei Ren aka Oriental Beauty) i wulongach z Tajlandii;

Rozdział 10 – Black tea (czarna herbata) – prezentuje definicję black tea, omawia jej proces produkcji, jak również zawiera przewodnik po czarnych herbatach z dwóch następujących chińskich prowincji: Fujian (m.in. Zheng Shan Xiao Zhong aka Lapsang Souchong) oraz Yunnan (herbaty Dian Hong), herbatach z Tajlandii, Indii (Darjeeling oraz Assam), Kenii oraz Sri Lanki;

Rozdział 11 – Fermented tea (herbata fermentowana) – prezentuje definicję fermented tea, omawia jej proces produkcji, wyjaśnia różnicę między sheng a shu puerhem, jak również zawiera przewodnik po herbatach hei cha z następujących chińskich prowincji: Hunan, Syczuan, Anhui, Hubei, Guangxi, Yunnan (shu puerh i sheng puerh) oraz przewodnik po herbatach fermentowanych w Japonii (Goishicha, Awabancha i Bancha Batabatacha);

Rozdział 12 – Altered tea (herbata poddana dodatkowemu procesowi obróbki) – przedstawia definicję oraz omawia siedem podstawowych rodzajów altered tea: flavored/scented tea (herbata aromatyzowana naturalnie/sztucznie) wraz z wyjaśnieniem różnicy między flavoring a scenting (sztuczna a naturalna aromatyzacja), blended tea (mieszanka herbaciana), roasted tea (prażona herbata), aged tea (herbata dojrzewająca), decaffeinated tea (herbata bezkofeinowa), ground tea (zmielona herbata) oraz outliers (inne), tj. Cha Gao, Ya Bao i dwie południowokoreańskie herbaty: Hwang Cha i Tteok-cha. Prezentacja każdego rodzaju altered tea jest uzupełniona krótkim przewodnikiem po najbardziej charakterystycznych gatunkach danego rodzaju herbaty;

Część III Enjoying tea (delektowanie się herbatą):

Rozdział 13 – Kinetics of steeping (kinetyka parzenia) – odpowiada na dwa pytania: co dzieje się w trakcie parzenia pod względem chemicznym oraz co ma wpływ na skład chemiczny naparu;

Rozdział 14 – Quality of water (jakość wody) – omawia najważniejsze właściwości wody, czyli mineral content (skład mineralny), hardness (twardość) i pH level (poziom pH), oraz prezentuje dwa podstawowe rodzaje wody: tap water (woda z kranu) i bottled spring water (woda źródlana butelkowana), pomagając w dokonaniu wyboru najlepszej wody do przyrządzania herbaty;

Rozdział 15 – Steeping variables (zmienne parzenia) – omawia najważniejsze czynniki mające wpływ na efekt parzenia, tj. surface area of tea leaves (powierzchnia liści herbacianych), ratio of tea leaves to water (stosunek liści herbacianych do wody), steeping time (czas parzenia), water temperature (temperatura wody), steeping vessel (naczynie do parzenia) oraz relationship between time and temperature (związek między czasem a temperaturą);

Rozdział 16 – Putting it all together (łącząc to wszystko w całość) – zawiera porady dotyczące parzenia poszczególnych rodzajów herbaty, parzenia tych samych listków wielokrotnie, uwagi dotyczące rozwinięcia własnego stylu parzenia herbaty, jak również wskazówki, jak można „naprawić” napar, który jest zbyt mocny lub słaby;

Rozdział 17 – Evaluating tea (ocenianie herbaty) – opisuje, jak można ocenić herbatę za pomocą zmysłów: sight (wzroku), biorąc pod uwagę trzy aspekty herbaty: appearance of finished tea (wygląd gotowej herbaty), appearance of tea liquor (wygląd naparu) oraz appearance of wet leaves (wygląd wilgotnych listków), smell (zapachu), taste (smaku), z uwzględnieniem mouthfeel (doznań sensorycznych). Rozdział jest uzupełniony listą rozmaitych przymiotników pozwalających opisać smak;

Rozdział 18 – Storing tea leaves (przechowywanie liści herbacianych) – zawiera wskazówki dotyczące prawidłowego przechowywania herbat dojrzewających oraz pozostałych herbat (sześć zasad przechowywania pozostałych rodzajów herbat) wraz z garścią porad ogólnych.

Na końcu pozycji znajdują się podziękowania, uwagi do poszczególnych fragmentów tekstu, które zawierają obszerną bibliografię, oraz załącznik obejmujący listę dziesięciu najpopularniejszych chińskich herbat.

Jak widać powyżej, różnorodność tematów związanych z herbatą, które zostały poruszone w tej pozycji, jest doprawdy imponująca. W „Tea: A User’s Guide” można znaleźć informacje czysto teoretyczne, takie jak klasyfikacja herbat, po przewodniki po poszczególnych rodzajach i gatunkach herbat, kończąc na praktycznych poradach dotyczących parzenia czy przechowywania herbaty, z pominięciem otoczki kulturowej. To właśnie mnogość i rozmaitość informacji, ciekawostek i porad dotyczących herbaty to największa zaleta tej książki. Co ważne, wiele z nich ciężko znaleźć nie tylko w internecie, ale również w książkach poświęconych herbacie. Na przykład w wielu źródłach na próżno szukać tak starannie opracowanych przewodników po herbatach z różnych krajów, również po tych mniej znanych i trudno dostępnych na zachodzie gatunkach, takich jak południowokoreańska Tteok-cha czy japońska Goishicha. Ponadto tematowi składu chemicznego listków herbacianych oraz procesów chemicznych zachodzących podczas parzenia również przeważnie nie poświęca się zbyt wiele uwagi (a jeżeli już się to robi, to temat ten traktuje się zbyt powierzchownie). Można by wręcz powiedzieć, że książka ta wypełnia pewną istotną lukę w wiedzy o herbacie.

Co więcej, pozycja ta jest napisana prostym, niezwykle przystępnym językiem, któremu właściwie bliżej do języka używanego na blogach niż do tego, na który można natknąć się w artykułach naukowych. To sprawia, że tę książkę czyta się niezwykle „lekko” i przyjemnie :). Szczerze mówiąc, bywały momenty, że aż nie mogłam się doczekać, aż sięgnę po nią po raz kolejny.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia z książką o herbacie, która jest idealna pod każdym względem, ale zapewniam, że to nie jest do końca prawda ;). „Tea: A User’s Guide” ma również cztery drobne wady. Po pierwsze, w ebooku wszystkie zdjęcia są czarno-białe, co przeszkadza szczególnie przy lekturze przewodników po herbatach, które, jak już wspomniałam powyżej, zawierają zdjęcia listków oraz powstałego z nich naparu (zresztą sami możecie zobaczyć, jak to wygląda na drugim zamieszczonym przeze mnie w tej recenzji zdjęciu). Oczywiście, kupując ebooka, liczyłam się z tym, że siłą rzeczy zdjęcia nie będą kolorowe, ale nie wiedziałam, że pozycja ta w dalszej części zawiera przewodniki po herbatach w takiej formie (fragment książki, który jest dostępny do wglądu w internecie, obejmuje wyłącznie jej część wstępną). Z tego właśnie względu gdybym mogła cofnąć czas do momentu zakupu, zdecydowałabym się jednak na wersję papierową ;).

Po drugie, część treści zawartych w tej pozycji pokrywa się z artykułami zamieszczonymi na portalu World of Tea przez jej autora. Na przykład cały rozdział 3 zatytułowany „Chemical composition of tea leaves” można znaleźć tutaj: https://www.worldoftea.org/tea-chemistry/. Dlatego też jeżeli śledzicie ten portal, to część treści „Tea: A User’s Guide” może wydać się Wam już znajoma. Przyznam jednak szczerze, że nie przeszkadzało mi to za bardzo, bo w ogólnym rozrachunku przeważająca większość tekstu była dla mnie nowa.

Po trzecie, książka ta nie zawiera żadnego spisu treści, przez co w trakcie lektury nie wiedziałam, czego się spodziewać w dalszej części, a lubię wiedzieć, co mnie czeka ;). Zakup wersji papierowej w pewnym stopniu rozwiązałby ten problem, bo mogłabym sobie po prostu przejrzeć tę książkę bez problemu, a w przypadku ebooka takie przeglądanie byłoby nieco uciążliwe ;).

Po czwarte, autor tej pozycji konsekwentnie podaje temperaturę wyrażoną wyłącznie w stopniach Fahrenheita, nie odnosząc jej do skali Celsjusza, co wiąże się z koniecznością każdorazowego przeliczania danej wielkości na stopnie Celsjusza na własną rękę. Myślę, że w tym przypadku znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby podawanie danej temperatury przeliczonej na stopnie Celsjusza w nawiasie obok tej wyrażonej w stopniach Fahrenheita, bo to znacznie ułatwiłoby lekturę czytelnikowi, który jest przyzwyczajony do stosowania innej skali.

Pomimo wspomnianych wyżej niedoskonałości, które są nieznaczne i tak naprawdę w dużej mierze wynikają ze specyfiki wybranej wersji, „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely to bez wątpienia najlepsze znane mi kompendium wiedzy o herbacie, poruszające chyba wszystkie najważniejsze kwestie dotyczące herbaty. Jest to pozycja, którą zdecydowanie warto przeczytać, niezależnie od stopnia zaawansowania swojej wiedzy herbacianej, i mieć w domu, czy to na czytniku Kindle, czy na półce, aby móc do niej wrócić w każdej chwili.

Pozdrawiam :)

PS Na koniec mam pytanie do Was: czy po lekturze tej recenzji uważacie, że dobrze byłoby, gdyby ta pozycja była dostępna w wersji polskiej? Pytam o to, ponieważ rozważam możliwość jej przetłumaczenia, ale nie jestem w stanie zagwarantować, że uda się wydać taki przekład, a przede wszystkim czy znajdzie się wydawnictwo chętne do podjęcia się tego.

Różne odsłony herbaty cz. 33 – Anji Bai Cha, czyli nietypowa chińska zielona herbata

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam pewną chińską zieloną herbatę, a konkretniej Anji Bai Cha, która została kupiona w sklepie TheTea.

Anji Bai Cha - opakowanie

Anji Bai Cha (zwana również Anji White Tea) to rzadka i ceniona herbata, która pochodzi z północno-zachodniej części prowincji Zhejiang położonej na wschodnim wybrzeżu Chin, a konkretniej z górzystego powiatu Anji znanego z pokrytych mgłą lasów bambusowych. Wbrew temu, co sugeruje nazwa, Anji Bai Cha to tak naprawdę zielona herbata, biorąc pod uwagę proces produkcji. Określenie „biała herbata” nawiązuje do białego koloru świeżo zebranych pączków i listków oraz jasnego koloru naparu.

Historia Anji Bai Cha sięga czasów panowania chińskiej dynastii Song, czyli XII wieku. W literaturze na temat herbaty powstałej od tego momentu pojawiło się kilka wzmianek o enigmatycznej Bai Cha, której opis zgadza się z opisem Anji Bai Cha. Dla przykładu cesarz Huizong, wielki artysta oraz miłośnik herbaty, wspomniał w swojej książce o herbacie pt. „Da Guan Cha Lun” o Bai Cha charakteryzującej się cienkimi żółtawo-białymi listkami, która powstaje z krzewów herbacianych rosnących dziko na wysokich stromych górach. Niestety, żadne ze źródeł nie podawało, gdzie dokładniej znajdują się te krzewy. Wiadomo było tylko, że są one położone gdzieś w rejonie Anji w chińskiej prowincji Zhejiang. Z tego właśnie względu Anji Bai Cha przez długi czas pozostawała tylko legendą, aż do lat 80. ubiegłego wieku, kiedy to w wiosce Da xi w powiecie Anji odkryto kultywar krzewu Camellia sinensis odmiana sinensis zwany Bai Ye Yi Hao. Odkryte dwa krzewy rozmnożono dla celów komercyjnych. Uznaje się, że wszystkie obecnie istniejące krzewy Bai Ye Yi Hao pochodzą od tych dwóch macierzystych krzewów, z których tylko jeden przetrwał do dziś.

W skład Anji Bai Cha wchodzi pączek oraz najmłodszy listek. Co ciekawe, pączki i listki Anji Bai Cha są białe, ale wraz ze wzrostem temperatury stają się zielonkawe, a gdy temperatura przekroczy 25 stopni Celsjusza, całkowicie zielenieją. Tej zmianie koloru pączków i listków towarzyszy zmiana smaku. Najbardziej ceniona herbata pochodzi z pierwszego zbioru mającego miejsce w pierwszych dniach kwietnia, tj. przed chińskim świętem Qingmingjie (moja herbata pochodzi właśnie z tego kwietniowego zbioru).

Zebrane pączki i listki poddaje się takim procesom produkcji, jak: więdnięcie, poddanie działaniu wysokiej temperatury poprzez prażenie w wokach, formowanie oraz suszenie. Ostatecznie herbata ma postać zielonkawych igiełek o regularnym kształcie. Wygląda ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Anji Bai Cha - listki

Te igiełki wydzielają roślinno-warzywny aromat, który przywodzi na myśl skojarzenia ze smakiem umami.

Napar z Anji Bai Cha ma oleistą konsystencję, roślinno-warzywny zapach z akcentami przywodzącymi na myśl skojarzenia ze smakiem umami oraz zielonkawy kolor. Prezentuje się on następująco:

Anji Bai Cha - napar w gaiwanie

Po wypiciu łyka naparu najpierw można wyczuć akcenty roślinno-warzywne, które szybko zamieniają się w słodkawe nuty owocowe. Na koniec napar pozostawia po sobie delikatny posmak umami, który jest charakterystyczny raczej dla japońskich zielonych herbat. Takie doznania smakowe dostarczają tylko dwa napary z pierwszych dwóch parzeń – w naparze z każdego kolejnego parzenia ten posmak jest już praktycznie niewyczuwalny. Całość jest niezwykle łagodna i delikatna, przypominająca bardziej doznania dostarczane przez chińskie białe herbaty niż inne zielone.

Co do sposobu przygotowania Anji Bai Cha, to myślę, że najlepiej jest zalać ją wodą o temperaturze ok. 80 stopni Celsjusza i parzyć przez minutę. Inne parametry parzenia, tj. wyższa temperatura wody oraz dłuższy czas parzenia, zdecydowanie nie służą tej herbacie. Te same pączki i listki można wykorzystać nawet pięciokrotnie, przy czym trzecie i czwarte parzenie dobrze jest wydłużyć o 30 sekund, a ostatnie, piąte – o minutę, ostatecznie uzyskując następujące czasy parzenia w minutach: 1:00, 1:00, 1:30, 2:00 oraz 3:00. Samą herbatę najlepiej parzyć w szklanym lub porcelanowym gaiwanie, ponieważ już po pierwszym parzeniu igiełki otwierają się, ukazując pączek z listkiem. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądały pączki i listki po drugim parzeniu:

Anji Bai Cha - listki po zaparzeniu

Na koniec warto wiedzieć, że pączki i listki krzewu herbacianego, z którego wytwarza się Anji Bai Cha (szczególnie te, które pojawiają się wczesną wiosną), mają unikatowy skład chemiczny: niską zawartość chlorofilu oraz polifenoli, co przyczynia się do ich białawego koloru, ale za to wysoką zawartość aminokwasów, dwukrotnie większą niż w przypadku innych zielonych herbat (podobną zawartość aminokwasów ma japońska zielona herbata Gyokuro). To właśnie dlatego napar z tej herbaty jest słodkawy, ma delikatny smak umami i działanie uspokajające oraz redukujące stres.

Podsumowując, Anji Bai Cha to unikatowa chińska zielona herbata dająca napar, który dostarcza nietypowych doznań zapachowych i smakowych jak na zieloną herbatę z Chin, szczególnie ze względu na delikatny posmak umami. Jest to jedna z tych herbat, które zapadają w pamięci na długo. Polecam ją szczególnie miłośnikom białych i zielonych herbat. Ja na pewno będę do niej wracać :).

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z ebooka pt. „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely, książki pt. „Zapiski o herbacie” Roberta Tomczyka, opisu herbaty Anji Bai Cha zamieszczonego na stronie sklepu TheTea (obecnie już niedostępnego) oraz następujących źródeł internetowych:


https://eherbata.pl/an-ji-bai-cha-2016-287.html


https://en.wikipedia.org/wiki/Anji_bai_cha


https://sevencups.com/shop/ming-qian-an-ji-bai-cha/


http://www.teavivre.com/info/an-ji-bai-cha/


https://www.teaspring.com/An-Ji-Bai-Cha.asp


http://ratetea.com/style/anji-bai-cha/110/


http://ratetea.com/region/zhejiang/30/


https://en.wikipedia.org/wiki/Anji_County

Ciekawe anglojęzyczne blogi o herbacie

Na blogu pojawił się już wpis o moich ulubionych polskojęzycznych blogach o herbacie (http://mycupofgreentea.blog.pl/2016/03/24/moje-ulubione-blogi-o-herbacie/), więc teraz przyszedł czas na zestawienie interesujących anglojęzycznych stron tego typu. Oto ta lista wraz z krótkim opisem danego bloga:

1. Thirsty for Tea (http://www.thirstyfortea.com/) – na swoim blogu Bonnie zamieszcza głównie najróżniejsze przepisy z wykorzystaniem herbaty nie tylko na ciasta i ciasteczka, ale też np. na dania obiadowe. Bardzo podobał mi się jej przepis na Borichę, czyli koreańską herbatkę z prażonego jęczmienia; muszę go kiedyś wypróbować (http://www.thirstyfortea.com/recipes/korean-barley-tea/);

2. My Japanese Green Tea (http://www.myjapanesegreentea.com/) – blog Ricardo (który jest z wykształcenia japonistą) jest poświęcony wyłącznie tematyce japońskiej herbaty. Można na nim znaleźć m.in. recenzje herbat z Japonii i książek o herbacie, wpisy zawierające porady i ciekawostki dotyczące japońskiej herbaty oraz sposobów jej przyrządzania;

3. The Tea Cup of Life (http://theteacupoflife.com/) – na swoim blogu Lu Ann zamieszcza różnorodne wpisy, takie jak: recenzje herbat, krótkie wywiady z innymi blogerami herbacianymi, przeglądy wpisów na innych anglojęzycznych blogach z danego miesiąca (coś podobnego do cotygodniowego cyklu pt. „Co ja parzę” autorstwa Ani z Piewców Teiny), przepisy kulinarne z użyciem herbaty czy herbaciane poradniki oraz przewodniki, np. przewodnik po tradycyjnych akcesoriach do Matchy wraz z propozycjami ich zastąpienia w kuchni (http://theteacupoflife.com/2016/11/traditional-and-non-traditional-matcha-tools-guide.html) czy poradnik, jak rozpoznać Matchę dobrej jakości wraz z analizą czterech wybranych herbat (http://theteacupoflife.com/2015/03/a-matcha-comparison-do-you-know-what.html);

4. Tea For Me Please (http://www.teaformeplease.com/) – ten blog jest nieco podobny do bloga o nazwie The Tea Cup of Life. Można na nim przeczytać m.in. cotygodniowe przeglądy wpisów z innych anglojęzycznych blogów herbacianych, wpisy informacyjne na temat wybranego zagadnienia związanego z herbatą, np. wpis o różnicach między dwoma podstawowymi rodzajami puerhów (http://www.teaformeplease.com/2016/08/raw-puerh-vs-cooked-puerh.html), recenzje herbat czy książek o herbacie czy rozmaite poradniki herbaciane, np. wpis o tym, jak stać się lepszym degustatorem herbaty (http://www.teaformeplease.com/2016/09/how-to-train-your-palate-for-tea.html);

5. The Lovely Tea Cup (https://thelovelyteacup.com/) – na tym blogu można znaleźć przede wszystkim rozmaite przepisy na napoje/potrawy z użyciem herbaty czy kosmetyki, poradniki i krótkie wpisy informacyjne o wybranym gatunku herbat;

6. Tching (http://www.tching.com/) – wpisy zamieszczane na tym blogu są bardzo różnorodne: od recenzji herbat przez przegląd herbat z danego kraju, np. przegląd herbat w Tajlandii (http://www.tching.com/2016/10/thai-teas-tea-thailand/), po poradniki, np. jak zrobić własną domową kombuczę (http://www.tching.com/2016/07/making-homemade-kombucha/), czy wpisy poświęcone wybranemu zagadnieniu związanemu z herbatą;

7. Teatropolitan (https://teatropolitan.wordpress.com/) – to blog, na którym znajdują się przede wszystkim wpisy o nowinkach herbacianych, szczególnie akcesoriach do herbaty, czy ciekawostkach związanych z herbatą, np. reklamy o herbacie, ale też m.in. krótkie przewodniki po herbatach z danego kraju czy relacje z pobytu w herbaciarniach czy sklepach z herbatą, np. relacja z pobytu w jednej z warszawskich herbaciarni zwanej Same Fusy (https://teatropolitan.wordpress.com/tag/same-fusy/). Niestety, wszystko wskazuje na to, że blog został porzucony, bo ostatni wpis pochodzi z września 2012 r., ale może kiedyś jego autorzy zdecydują się na reaktywację ;);

8. The Guide to Puerh Tea (http://theguidetopuerhtea.blogspot.com/) – to blog poświęcony wyłącznie herbatom puerh. Można na nim przeczytać głównie recenzje puerhów oraz ciekawostki czy poradniki dotyczące tego rodzaju herbat. Co prawda osobiście nie przepadam za nimi, ale za każdym razem, gdy odwiedzam tego bloga, nie mogę się nadziwić, jak różnorodny jest świat puerhów :).

Może znacie jeszcze jakieś interesujące anglojęzyczne blogi o herbacie? Jeżeli tak, to dajcie znać w komentarzu :).

Pozdrawiam :)

Różne odsłony herbaty cz. 32 – Snow Buds, czyli przepyszna biała herbata z Nepalu

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam pewną białą herbatę z Nepalu, a konkretniej Snow Buds, która pochodzi ze sklepu internetowego One cup of tea, posiadającego w ofercie wyłącznie herbaty z Nepalu (http://agataozarowska.pl/).

Już w zeszłym roku słyszałam wiele dobrego od innych miłośników herbaty o herbatach ze sklepu prowadzonego przez Agatę Ożarowską-Nowicką (szczególnie o nepalskiej czarnej herbacie Gold Buds), ale niestety podobnie jak to było w przypadku ostatnio opisanej Ramiz Black Tea, obudziłam się z chęcią zakupu za późno :P. Na szczęście w tym roku podczas noworocznego spotkania herbacianego, które odbyło się 6 stycznia w koreańskiej restauracji ONGGI w Warszawie, trafiła się świetna okazja, żeby spróbować wspomnianej nepalskiej herbaty, ponieważ sama Agata wzięła udział w tym wydarzeniu. Na początku opowiedziała nam o swoim pobycie w kompleksie ogrodów herbacianych Guranse w Nepalu, a następnie poczęstowała nas naparem z pozostałości zeszłorocznej Gold Buds. Pamiętam, że zrobił na mnie piorunujące wrażenie :). Po pierwszym łyku wiedziałam, że jak tylko Gold Buds z tegorocznego zbioru pojawi się w sklepie, muszę kupić tę herbatę. Gdy we wrześniu dowiedziałam się, że jest już dostępna, bez wahania kupiłam ją. Przy okazji zamówiłam też trzy inne herbaty, które przykuły moją uwagę: dwie czarne herbaty Wild Sunset i Hand Rolled Floral oraz białą herbatę Snow Buds. Przyznam szczerze, że spodziewałam się, że najbardziej posmakują mi czarne herbaty (bo ostatnio dość dużo ich piję), a biała herbata – najmniej (bo czym mogłaby mnie zaskoczyć, mając na uwadze doznania dostarczane przez chińskie białe herbaty typu Baihao Yinzhen?). Co ciekawe, okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Gdy zaparzam sobie sama w domu Gold Buds, napar nie smakuje już tak dobrze, jak wtedy w styczniu. Właściwie to można powiedzieć, że nie smakuje mi za bardzo (może to wina zmienionego smaku podczas ciąży?). To samo jest z Wild Sunset, mam wrażenie, że napar jest nijaki. Hand Rolled Floral okazała się najciekawszą czarną herbatą. Z kolei Snow Buds… to było największe zaskoczenie :). Ta herbata oczarowała mnie od pierwszego łyku.

Snow Buds - opakowanie

Snow Buds to biała herbata pochodząca z nepalskiego kompleksu ogrodów herbacianych Guranse (Guranse to po nepalsku rododendron, oficjalny kwiat Nepalu) położonego na wysokości 3500-7200 m n.p.m., co sprawia, że jest on jednym z najwyżej położonych miejsc uprawy herbaty na świecie. Kompleks ten ma powierzchnię 250 hektarów i składa się z ogrodów herbacianych kontrolowanych przez drobnych rolników. Znajduje się on na terenie wyżynnym pod łańcuchem górskim Makalu będącym częścią Himalajów w dystrykcie Dhankuta na wschodzie Nepalu. W tym miejscu panuje unikalny klimat dzięki bliskości wysokich gór. To sprawia, że herbaty pochodzące z Guranse mają wyjątkowy, bogaty smak i aromat. Są one w 100% organiczne (tj. produkuje się je bez użycia pestycydów, nawozów sztucznych i modyfikacji genetycznych). Wytwarza się je w niewielkich ilościach. Przy okazji warto wiedzieć, że kompleksy ogrodów herbacianych Guranse są przyjazne swoim pracownikom: pracują w nich głównie kobiety, którym zapewnia się godziwe zarobki, a ich dzieciom (szczególnie tym z gorzej usytuowanych rodzin) zapewnia się edukację.

Snow Buds wytwarza się z jednego najmłodszego listka i srebrnego pąka z drugiego (letniego) oraz czwartego (jesiennego) zbioru. Moja herbata pochodzi z tego pierwszego zbioru ;). Sam proces produkcji jest ograniczony do minimum: po zbiorach pączki i listki przechodzą tylko przez dwa etapy: suszenie i ręcznie zwijanie. Ostatecznie herbata ma postać poskręcanych lekko owłosionych igiełek w jasnozielonym kolorze z jasnymi przebłyskami połączonych z drobnymi listkami w ciemnozielonym kolorze. Wygląda ona następująco:

Snow Buds - listki i pączki

Pączki i listki wydzielają zapach przywodzący mi na myśl skojarzenia z sianem.

Napar ze Snow Buds ma roślinno-kwiatowy aromat i beżowawy kolor. Prezentuje się on następująco:

Snow Buds - napar

W smaku tego naparu nuty roślinno-kwiatowe przeplatają się ze sobą, ale ostatecznie te roślinne wysuwają się na prowadzenie. Całość jest całkowicie pozbawiona goryczy, a przy tym niezwykle głęboka i „gładka”. Szczerze mówiąc, przywodzi mi ona na myśl skojarzenia z chińską białą herbatą Baihao Yinzhen.

Co ciekawe, podczas swoich eksperymentów z herbatą przed przygotowaniem wpisu (zawsze eksperymentuję z parametrami parzenia i rodzajem wody, zanim przystąpię do stworzenia wpisu o danej herbacie) doszłam do zaskakującego wniosku: bardziej smakuje mi herbata zaparzona zagotowaną, przefiltrowaną wodą z kranu. Jest wtedy słodkawa, wyraźnie kwiatowa, właściwie całkowicie pozbawiona roślinności, a przy tym delikatna i „gładka”. Picie jej to prawdziwa rozkosz dla podniebienia :). Można by wręcz powiedzieć, że jest to idealna biała herbata – po prostu nic dodać, nic ująć.

Co do sposobu przyrządzania Snow Buds, to uważam, że najlepiej zalać ją wodą o temperaturze ok. 80 stopni i parzyć przez 2 minuty. Te same pączki i listki można wykorzystać nawet pięciokrotnie (za każdym razem wydłużając nieco czas parzenia, np. o 20 sekund). Warto wiedzieć, że dobrze jest parzyć tę herbatę w większym naczyniu, np. gaiwanie lub czajniku, bo pączki i listki otwierają się pod wpływem wysokiej temperatury. Poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądały po czwartym parzeniu:

Snow Buds - listki po czwartym parzeniu

Warto też zauważyć, że Snow Buds również smakuje znakomicie, gdy „zaparzymy” ją na zimno.

Podsumowując, Snow Buds to wyśmienita nepalska biała herbata dająca delikatny napar o wyraźnie kwiatowym aromacie i smaku. Jej fantastyczna delikatność, „gładkość” i kwiecistość zapadają w pamięci na długo. Jest to absolutnie obowiązkowa pozycja na liście herbat do wypróbowania dla miłośników białych herbat. Przyznam szczerze, że ostatnio jest to moja ulubiona herbata, po którą sięgam dość często. Mój trzyletni syn też ją uwielbia.

Pozdrawiam :)

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych: posta zawierającego opis herbaty Snow Buds zamieszczonego przez Agatę na stronie jej sklepu na Facebooku w dniu 5 września oraz następujących linków:


http://agataozarowska.pl/herbata/produkt/herbata-snow-buds/


https://www.facebook.com/guransetea.nepal/about/


http://www.guransetea.com.np/about-us


http://www.guransetea.com.np/tea-products/snow-buds


http://www.holymtn.com/tea/GuranseTea.htm